Pisała
na ten sam temat nieraz, kiedy poruszałam się jeszcze w świecie
fotoblogowym. Ponieważ przekroczyłam liczbę 50 odwiedzin dziennie
(sic!), postanowiłam napisać coś, co zmusza do prostych, ludzkich
refleksji. Zazwyczaj po takiej notce robi się strasznie nieprzyjemnie,
bo głupio z głodujących dzieci przeskoczyć na newsy o Miley Cyrus. Na
szczęście/nieszczęście życie nauczyło nas (albo i nie?) obracania się w
różnorodnym świecie - pełnym jednego i drugiego.
Przyczepiam się
do USA długo i namiętnie, bo jest to ojczyzna fast-food'owego żarcia,
którego podstawę stanowią mielonki z różnych zwierząt. Mielonka =
zakłady mięsne. Cały myk tkwi właśnie w tym, że jedzenie afrykańskich
dzieci (ogólnie wszystkich głodujących) dosłownie pożera... bydło hodowane dla mięsa (głównie w Stanach i krajach Europy Zachodniej).
Dokładnie
tak jest, nie ma co układać pięknych zdań i hiperbolizować faktów.
Wystarczy jedna, banalna, oczywista zależność, której ludzie, łasi na
pieniądze płynące z uboju, nie chcą dostrzec: ten sam kawałek ziemi = 1
(jeden jeden jeden) kilogram mięsa albo 10 kilogramów soi. Oznacza to, że możemy wykarmić dwie osoby albo sześćdziesiąt jeden osób (!!!!!!!!!!!!!!!!!). Przy
wprowadzeniu obowiązkowej diety chociażby semiwegetariańskiej z
wykluczeniem mleka głód na świecie całkowicie znika, bo nagle okazuje
się, że na 7 miliardów ludzi, mamy pokarm dla 17 miliardów. NO
LOL. Chwytam się głównie tego argumentu broniąc wszelkich diet wege, bo
większość homo "sapiens" i tak ma w dupie zwierzęta.
Jesteśmy
nieustannie wykorzystywani przez tych, co mają władzę - wierzę pani od
biologii. Niektórzy nadal myślą, że nie ma/brakuje szczepionek i
lekarstw przeciwko malarii, a ja tu śmiechłam. Oczywiście, że są.
Tylko po co inwestować w pomoc medyczną na Czarnym Lądzie, kiedy nikt
tam nie ma pieniędzy, by za nią zapłacić? Dodatkowo: większość tego, co
tam wysyłamy, przechwytuje skorumpowana policja. A wiecie ile warta jest
nasza coroczna pomoc materialna dla Afryki? Dokładnie tyle samo, co
odbudowa EUROPY po drugiej wojnie ŚWIATOWEJ.
Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Zawsze i wszędzie. Amen.
Życzę spokojnej nocy.










